Login: Hasło: Rejestracja
j.polski english

Kwestionariusz

Justyna Marszałkowska
"Polska nie jest krajem III świata!" 

Justyna Marszałkowska jest dietetykiem, współzałożycielką centrum dietetycznego ProLinea, obecnie doktoryzuje się na Wydziale Nauki o Zdrowiu na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym 
Czytaj całość
 
Egzorcysta made in Poland Drukuj Poleć znajomemu
Autor: Asia   
Dziś podjąłem decyzję ryzkowną i w dziale "Magia Słowa", poświęconemu literaturze, postanowiłem przyjrzeć się jednej z najnowszych literackich ulubieńców młodego pokolenia. Dla wielu wychowanych na lekturach szkolnych i cechujących się gustami wykształconymi przez media wspierające literaturę głównego nurtu, stawianie twórczości Andrzeja Pilipiuka w jednym dziale z Janem Potockim, Bolesławem Prusem czy Henrykiem Sienkiewiczem to bluźnierstwo. Ale ostatecznie literatura musi po pierwsze dać się czytać, a dopiero potem nieść wartości duchowe - a jednego i drugiego odmówić przygodom Jakuba Wędrowycza odmówić nie można.
Ktoś nazwał kiedyś Andrzeja Pilipiuka "największym piewcą polskiej wsi" od czasów Reymonta. Trudno się z tą tezą nie zgodzić. Mało tego - proza pisarza cechuje się głębokim patriotyzmem i polskością w dawnym, prawdziwym stylu: to polskość wieloetniczna, czerpiąca wiele z tradycji i historii narodów, które się na nią złożyły.
Widać to już po samej postaci Jakuba Wędrowycza i po miejscu, z którego pochodzi. Oto bowiem mamy postać o imieniu w wersji polskiej (Jakub), nazwisku z członem polskim (nosówka -ę) i ukraińskiej końcówce (-ycz), nazywaną niekiedy przez sąsiadów "ukraińską świnią", głównie ze względu na swoje członkostwo w UPA. Sam Jakub ma niekiedy trudności z określeniem swojej tożsamości, lojalny generalnie pozostaje wobec Polski, z nostalgią dla carskiej Rosji. Wyrazem tejże jest z kolei jego przyjaciel, stary Kozak, Semen Korczaszko. Nie wstydzi się egzorcysta-amator kontaktów z przedstawicielami Narodu Wybranego.
Jakub pochodzi z Wojsławic - niewielkiej miejscowości na Chełmszczyźnie, niegdyś miasteczka trzech narodów (Polaków, Ukraińców i Żydów), dziś tylko wioski. Jak wiele małych miejscowości - Wojsławice straciły prawa miejskie w wyniku represji za powstanie styczniowe.
Charakterologicznie Jakub W. jest postacią niezwykle prawdziwą. Każdy, kto ma rodzinę na wsi, z pewnością widział kilku proto-Jakubów na własne oczy. Patologiczny alkoholik, bimbrownik i kłusownik, sprytny, ale i mądry życiową mądrością, głęboko wierzący, gdzieś w głębi duszy szlachetny  i sceptyczny wobec obcych mód - skupia w swojej osobie wszystkie cechy polskiego ludu, z wadami i zaletami. Nie chcę oczywiście przez to powiedzieć, że wszyscy mieszkańcy wsi to alkoholicy i domorośli egzorcyści - ale są i tacy wśród nich. Piewcy wolnego rynku, a do takich zalicza się Andrzej Pilipiuk, takie rzeczy jak pędzenie bimbru i do pewnego stopnia kłusownictwo, uważają za walkę o poszerzenie sfery wolności człowieka, wypaczone przez biurokratyczne i totalitarne systemy polityczne do takich patologicznych form. Jakub Wędrowycz jest obrazem polskiej wsi na wesoło i w krzywym zwierciadle - czymś, co "mainstream", w szczególności związany z jednym z czołowych polskich dzienników, ośmiesza, odrzuca i się wstydzi.
Jakub Wędrowycz pojawia się w czterech tomach opowiadań: "Kroniki Jakuba Wędrowycza", "Czarownik Iwanow", "Weźmisz czarną kurę" i "Zagadka Kuby Rozpruwacza". Wspomnienie o nim pojawia się w "Norweskim dzienniku" i "Kuzynkach". Przez kilka chwil przemyka korytarzem Muzeum Archeologicznego w Krakowie w "Księżniczce".
Te dwie ostatnie pozycje także zasługują na kilka słów uwagi. Ponownie mamy tu do czynienia z nietuzinkowymi postaciami - tytułowymi "Kuzynkami": uczennicą alchemika i agentką CBŚ oraz wampirzycą z Bałkanów, księżniczką Moniką Stjepanković. Również tu na każdym kroku przebija się przywiązanie Autora do narodowej tradycji i historii. Jest i największy polski alchemik, Michał Sędziwój, i szlacheckie tradycje, wspomnienie za zniszczoną przez komunizm kulturą, której uosobieniem jest Stanisława Kruszewska. Jej kuzynka Katarzyna - to przykład nowoczesnej, zaradnej polskiej dziewczyny.
Proza Andrzeja Pilipiuka, choć niekiedy zarzuca się jej niedostatki formy, czyta się znakomicie i jest ze wszech miar godna polecenia. Zawiera w sobie dużo humoru, wiedzy i jest wykładem tradycyjnych, konserwatywnych wartości. Autor nie bryluje może na salonach (być może za swoją konsekwentnie na każdym kroku demonstrowaną chroniczną wrogość do komunizmu i faszyzmu), ale można przypuszczać, że to jego twórczość zostanie zapamiętana, a wielu innych (przez litość nazwisk nie wymienię), nachalnie lansowanych, zniknie w otchłani czasu.
Ostatnio ukazała się kolejna część przygód Kuzynek, "Dziedziczki", ale tę chwilowo czyta szwagier, więc o niej jeszcze nie piszę ;-).


Ciekawe linki:




 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Projekt i Wykonanie : www.vr24.pl - Wirtualne wycieczki i panoramy