Choć nie służył nigdy w polskiej armii, jest jednym z największych bohaterów II wojny światowej. Żył krótko, ale wyczynami, których dokonał, można obdzielić kilka doborowych jednostek.
Jerzy Szajnowicz-Iwanow urodził się w 1911 roku. Jego ojciec był pułkownik armii carskiej, matka Polką. Szybko się rozwiedli i Jerzy wyjechał wraz z matką do Grecji, gdzie ta ponownie wyszła za mąż. Mieszkali w Salonikach, choć Jerzy skończył jeszcze szkołę w Warszawie i nawet zdążył złożyć ślubowania harcerskie. Studiował w Belgii na uniwersytecie w Leuven, który ukończył z wyróżnieniem na kierunku nauki rolnicze. Świetnie znał języki obce, w w 1939 roku w Antwerpii zdobył tytuł akademickiego mistrza Belgii w pływaniu.
Podobnie jak inny bohater narodowy, o którym piszemy w Magicznej Polsce, Jan Zumbach, przez długi czas nie był nawet polskim obywatelem, co uniemożliwiło mu wstąpienie do Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich w 1941 roku w Palestynie, ponieważ zbyt krótko posiadał obywatelstwo. Dostrzeżono jednak jego wybitne talenty i w efekcie zainteresowało się nim brytyjskie Kierownictwo Operacji Specjalnych (SOE - Special Operations Executive). Szybko został wysłany do Grecji jako Agent nr 1. Tam zorganizował we współpracy z greckim ruchem oporu siatkę dywersyjno-wywiadowczą, która przekazywała informacje Brytyjczykom i dokonała wielu aktów sabotażu (m.in. zniszczyła bądź uszkodziła ok. 400 samolotów). Sam Szajnowicz słynął z brawury i osobiście wykonywał co cięższe zadania, m.in. wpław dopływając do burt niemieckich okrętów i
zatapiając je przy pomocy min magnetycznych z zapalnikami czasowymi. W ten sposób zatopił przynajmniej przynajmniej dwa U-booty i kilka statków handlowych.
Kilkakrotnie zdradzony przez współpracowników, trzy razy dostał się w ręce Gestapo, dwukrotnie szczęśliwie zbiegając. Za trzecim razem, podczas próby ucieczki z miejsca egzekucji, został zastrzelony przez SS-mana. Stało się to 4 stycznia 1943 roku.
Jerzy Szajnowicz-Iwanow jest bohaterem trzech narodów: Polaków, Greków i Brytyjczyków. W Salonikach stoi jego pomnik, Brytyjczycy uhonorowali go wysokimi odznaczeniami i rentą dla rodziny w uznaniu zasług, w Polsce powstał o nim film (Agent nr 1, reż. Jerzy Passendorfer, w roli głównej znakomity Karol Strasburger) i ma swoją ulicę w Warszawie.