|
Podróżując po Polsce, często można się natknąć na zastanawiające nazwy miejscowości, będące ewidentnie pochodnymi nazw zawodów, zawsze w liczbie mnogiej. Wiele jest takich miejsc jak Kowary, Stelmachy, Kowale, Bartniki, Słomniki, Bobrowniki. Wszystkie one świadczą o ciekawym porządku gospodarcznym średniowiecznej Polski.
Wszystkie te miejscowości to, oczywiście, osady służebne, a więc skupiska ludzkie, na które nałożony był świadczenia określonej daniny dla dworu książęcego. I tak, Szłomniki (Słomniki) mieli dostarczać hełmy (starosłowiańskie "szłom"). "Bartniki" - oznaczały produkcję miodu, "Winiary" - oczywiście wina, "Bobrowniki" - wszelkich produktów bobrzego pochodzenia, "Stelmachy" - notabene, ciekawa pożyczka językowa z niemieckiego, to kołodzieje, Kowary/Kowale, Rybaki - tłumaczyć nie trzeba. W ten sposób dwór książęcy organizował niezbędne dla swojego funkcjonowania zasoby. Co ciekawy, nasi przodkowie nieświadomie stosowali jeden z podstawowych modeli ekonomicznych - model przewagi komparatywnej Ricarda. Przewaga komparatywna, najprościej mówiąc, polega na tym, że zamiast rozdrabniać swój potencjał na produkowanie wielu dóbr, lepiej skupić się tylko na jednym, a pozostałe kupić za środki uzyskane ze sprzedaży jego nadwyżek.Tak więc wyspecjalizowane miejscowości mogły dostarczać jedne dobra, a za ich ewentualną nadwyżkę, kupić nadwyżki produktów innych miejscowości - sprzedając je w grodzie, w którym istniało na te dobra zapotrzebowanie i gdzie dokonywano handlu. Był to być może odgórny model (osady służebne, jak już sama nazwa sugeruje, zakładano, a nie "zastawano" na miejscu), ale z pewnością oparty na naturalnych potrzebach ekonomicznych.
|