|
Autor: Asia
|
|
10 października minęła kolejna rocznica bitwy pod Koronowem - nieco zapomnianej, bo przyćmionej przez grunwaldzką wiktorię. Tymczasem znaczenie Koronowa jest pod wieloma względami co najmniej porównywalne, a pod względem "jakości" chyba nawet większe.
Jak wiadomo z historii, 15 lipca 1410 pod Grunwaldem hufce polsko-litewsko-ruskie w walnym starciu przetrąciły kręgosłup państwa krzyżackiego. Różne źródła i opracowania podają różne wielkości obu armii, można jednak przyjąć, że siły krzyżackie były mniej liczebne od polskich o ok 40% (wg najbardziej wiarygodnych szacunków - 21 tys. do 34 tys.). W bitwie zginął wielki mistrz Ulryk von Jungingen, zdobyto wielką liczbę łupów, sztandarów, uzbrojenia. A jednak, częściowo na skutek błędów (a może i świadomej polityki?) Jagiełły, częściowo na skutek odejścia wojsk litewskich i uwarunkowań obiektywnych (Państwo Zakonu Krzyżackiego było silnie ufortyfikowane), nie udało się "dobić smoka" - zdobyć zakonnej stolicy - Malborka i zmusić Krzyżaków do ostatecznej uległości. W efekcie zaczął następować proces odwrotny: oddziały polskie stale się wykruszały, ze względu na odejście Litwinów i Rusinów, a także powroty polskiego rycerstwa do domu, zaś Zakon szybko regenerował swoje siły, m.in. ściągając rycerzy ze swoich zachodnich włości. Doprowadziło to do sytuacji, w której w październiku 1410 roku Krzyżacy dysponowali ok. 7000 zbrojnych, Jagiełło zaś ok. 4000. Pod Koronowo przybyły armie liczące odpowiednio po ok. połowie tych wielkości. Wojskami krzyżackimi dowodził komtur Michał von Kuchmeister, polskimi sam król. Jak zatem widać, Krzyżacy dysponowali ok. dwukrotną przewagą liczebną i to w swojej koronnej formacji, czyli ciężkiej kawalerii. Był to pojedynek elitarnych oddziałów pancernych - można go porównać do współczesnej bitwy pod Prochorowką. Starcie to rycerstwo polskie wygrało. Ta bitwa bardziej nawet niż Grunwald potwierdziła europejskość i potęgę współczesnej Polski. Zwycięstwo bowiem odniesiono nie przewagą liczebną, ale umiejętnościami, taktyką i walorami bojowymi. Teoretycznie mniej doświadczone i zmęczone już ciągnącą się długo wojną oddziały polskie pokonały dwukrotnie silniejszego i nominalnie przynajmniej bardziej doświadczonego przeciwnika. Krzyżacy już nie mogli głosić propagandy o hordach dzikich pogan, zalewających ich swoimi masami.
|