Kwestionariusz
|
"Moje magiczne miejsce to Wojsławice"
Do udzielenia odpowiedzi na nasze magiczne pytania zaprosiliśmy Andrzeja Pilipiuka, wyróżniającego się twórcę polskiej fantastyki, piewcę polskiej wsi, który powołał do życia legendarną już postać egzorcysty-amatora - Jakuba Wędrowycza.
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Asy myśliwskie PSP |
|
|
|
Autor: Asia
|
|
Strona 1 z 2
Walczyłem o dobrą sprawę. W walce wytrwałem do końca. Dotrzymałem wiary.
Nie
da się chyba krócej opisać tego wielkiego dzieła, jakie stało się
udziałem pilotów Polskich Sił Powietrznych w II wojnie światowej.
Ponieważ zbliża się kolejna rocznica i odsłonięcie pomnika
upamiętniającego bitwę o Anglię, również MagTrudno
byłoby wymienić wszystkich asów myśliwskich Polskich Sił Powietrznych -
ludzi nieustraszonych, oddanych sprawie, honorowych. Ludzi, którzy być
może w pewnym momencie przesądzili o losach II wojny światowej. Gdy RAF
pod koniec sierpnia 1940 roku dysponował wystarczającą liczbą maszyn,
gdy odeprzeć ataki Luftwaffe, na których nie było komu latać, w sukurs
pospieszyli piloci sprzymierzonych z Wielką Brytanią krajów, z których
najlicznieją grupę stanowili Polacy. W pewnej chwili stanowili nawet
20% stanu osobowego RAF! Byli to ludzie wyjątkowi. Na kolejnych
stronach przedstawiamy sylwetki kilku wybranych spośród nich.
Polecamy także następujące serwisy poświęcone Polskim Siłom Powietrznym w II wojnie światowej:
Polskie Siły Powietrzne w II wojnie światowejMyśliwcy Stanisław Skalski (1915-2004) to
największy as biało-czerwonej szachownicy. Wg tzw. "listy Bajana",
czyli oficjalnego zestawienia zestrzeleń zaliczonych pilotom PSP,
przewodzi z 18 i 11/12 zestrzeleniami pewnymi, 2 prawdopodobnymi i 4 i
1/3 uszkodzenia. Pamiętam chwilę, gdy przeczytałem jego nekrolog w
"Rzeczypospolitej", w listopadzie 2004 roku. Coś mnie wtedy złapało za
gardło. Zwłaszcza, gdy później dowiedziałem się o okolicznościach
śmierci jednego z największych bohaterów narodu, na starość konającego
w samotności, porzuconego. Pamięć jednak o nim nie zaginie nigdy. Ten
niezwykły człowiek po raz pierwszy zasłynął tym, że drugiego dnia
wojny, po zestrzeleniu niemieckiej maszyny, wylądował obok i opatrzył
rannych lotników. Wtedy jeszcze nie wiedział, jakim okrucieństwem już
wkrótce zaczną odznaczać się Niemcy. Czyn ten był tak wyjątkowy, że
nawet niemieccy propagandziści głosili, że jeśli Stanisław Skalski
kiedykolwiek dostanie się do niewoli, będzie w niej traktowany ze
szczególnymi honorami. Na szczęście nigdy to nie nastąpiło.Stanisław
Skalski był pierwszym alianckim asem II wojny światowej, osiągając pięć
zestrzeleń już w trakcie kampanii wrześniowej. Na kolejne przyszło mu
czekać do bitwy o Anglię, podczas której sam został strącony. Ciężko
poparzony, uciekł ze szpitala, by walczyć dalej. Lista zdobyczy szybko
rosła, a jego niezwykłe umiejętności w zakresie pilotażu przynosiły
wielki prestiż.W 1942 roku zgłosił się do formowanej polskiej
jednostki w Afryce, złożonej z wyborowych pilotów. Został zresztą jej
dowódcą. Polish Fighting Team (Polski Zespół Walczący), zwany potocznie
"cyrkiem Skalskiego" zasłynął kolejnymi, wspaniałymi i brawurowymi
zwycięstwami i niezwykłym kunsztem pilotów. W uznaniu zasług,
Stanisław Skalski został dowódcą brytyjskiego dywizjonu stacjonującego
na Malcie, a potem całego skrzydła myśliwskiego. Podczas niefortunnego
desantu pod Dieppe, dowodząc 317 dywizjonem, zasłynął niezwykłym
fortelem, który wykonał wraz z dowódcą 303 dywizjonu, Janem Zumbachem.
Polecił swoim pilotom lecieć w sposób sugerujący, że są całkowitymi
żółtodziobami, ściągając w ten sposób na siebie uwagę niemieckich
myśliwców. W chwilę później na wroga runęły samoloty z dywizjonu 303. W
krótkim czasie zestrzelono 17 samolotów niemieckich. Ceniono go tak
dalece, że przeszedł specjalny kurs sztabowy w Stanach Zjednoczonych.
Podczas inwazji na Normandię zaliczył swoje ostatnie dwa zniszczenia,
bez jednego wystrzału doprowadzając do kolizji dwóch niemieckich
myśliwców.Po zakończeniu wojny RAF bardzo chciał zatrzymać tego
niezwykłego człowieka w Wielkiej Brytanii, wing commander Skalski
wrócił jednak do Polski. Tu szybko padł ofiarą szykan komunistów.
Torturowany przez czerwonych oprawców żydowskiego pochodzenia (co
leżało u podstaw późniejszych zarzutów o jego antysemityzm), skazany na
śmierć, przesiedział sześć lat w celi śmierci. Wtedy też napisał swoją
jedyną książkę "Czarne krzyże nad Polską", która opowiadała o
walkach w wojnie obronnej 1939 roku. Wtedy też miał miejsce niezwykły
epizod, o którym pilot powiedział po raz pierwszy wiele lat później.
Dzieląc celę ze skazanym na śmierć niemieckim zbrodniarzem wojennym,
usłyszał od niego na krótko przed jego egzekucją, że Skalski celę
śmierci przeżyje, a za jakiś czas Polak zostanie papieżem. O tym
wydarzeniu generał Skalski opowiedział w cztery oczy podczas prywatnej
audiencji papieżowi Janowi Pawłowi II podczas jego pielgrzymki w 1997
roku. Generał brygady pilot Stanisław Skalski był kawalerem
Złotego i Srebrnego Krzyża Virtuti Militari, czterokrotnie odznaczono
go Krzyżem Walecznych, a także brytyjskim DSO (Distinguished Service
Order) i trzykrotnie DFC (Distinguished Flying Cross).iczna Polska oddaje hołd
"tak nielicznym".
|
|