|
Autor: Dominik
|
Który to mógł być rok? Na krakowskim Rynku z nieba lał się skwar, a słońce raziło oczy. Szukałem miejsca w cieniu i chłodzie, a zarazem ciszy, żeby skreślić kilka słów. Plecak mi już trochę ciążył, ale wszystkie parasole były już okupowane przez turystów. Powlokłem się zatem w kierunku Grodzkiej i wiedziony tym niezwykłym instynktem, który budzi się w podróżniku, gdy zanurzy się w wir przygody, przekroczyłem bramę do numerem drugim, zwabiony nazwą miejsca. Cafe Zakątek. Usiadłem w podwórzu, na zewnątrz kawiarni, zamówiłem jakiś koktajl i rozejrzałem się wokoło. To była po prostu baśń. Tam - skwar i huk, tu - cisza i spokój. Kilkoro turystów takich jak ja czymś tam się delektowało. Przyjechała jakaś dziewczyna w zwiewnej sukience na wiekowym rowerze. Czas płynął inaczej, sączył się jak miód. To była inna epoka. Od tamtej pory kiedy bywam w Krakowie, co niestety nie zdarza mi się z taką częstotliwością, jakiej bym sobie życzył, zachodzę do "Zakątka" - miejsca przyjaznego turyście nie tylko ceną, ale przede wszystkim niezwykłym położeniem i atmosferą.Cafe Zakątekul. Grodzka 2Krakówtel. +48 12 429 5725
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
www.cafezakatek.w.krakowie.pl
|